czwartek, 4 grudnia 2014

Kaliber 44 - Księga Tajemnicza. Prolog (1996)


KALIBER 44 - KSIĘGA TAJEMNICZA. PROLOG

Jak już wspominałem kiedyś, nie tylko recenzje z ciężkiej muzyki tutaj się znajdą. W rodzimym rapie jest jedna perełka, czyli debiut Kalibra 44. Jedna z niewielu płyt z gatunku psycho rap, który urzekł mnie niesamowicie od początku. Album poznałem kilka lat temu i na stałe pozostał w moim umyśle. Kaseta została wymęczona tak, że jakość dźwięku pozostawia wiele do życzenia, lecz mimo wszystko dalej dumnie się prezentuje na półce. Trzech panów czyli Joka, Dab i Magik stworzyli dzieło tak unikatowe i jedyne w swoim rodzaju, że nawet nie trawiąc takiej muzyki warto się z nim zapoznać.


Hej, stary! 

Podaj nam dłoń, podaj nam rękę! 
My chcemy wstać, grać 
Walczyć o naszą Matkę 
Naszą Marię 
Naszą Marihuanę! 

Po krótkim intro zaczyna się utwór Nasze mózgi wypełnione są marią. Tytuł oczywiście symbolizuje fascynacje marihuaną. Bit jest strasznie klimatyczny, o psychodelicznym zabarwieniu. Tak samo zresztą zwrotki raperów i styl rapowania jest niecodzienny. Wszystko uraczone jest niesamowitym klimatem, wielkimi emocjami i nutką niepokoju. Świetny początek przeniesienia do innego świata.

Bo ta muzyka jest nieuleczalna 
Bo ta muzyka to ułamek tarcia!
Między naszym, ziemskim wymiarem 
A czymś więcej, a czymś dalej!

Następnie chłopaki luzują, czyli Usłysz mój głos. Numer jest w sumie o samym zespole i o wydaniu pierwszej płyty i o tym jaka muzyka jest ważna dla odbiorców płyty. Bujający strasznie, wkręcający numer jednak bez tej magicznej atmosfery.

Powiedz mi, dlaczego media podają wciąż nowe przestępstwa? 
Powiedz mi, dlaczego tak trudno patrzeć dalej niż na swoje podwórko? 
Więcej szmalu, w gonitwie po szmal 
Człowiek nie patrzy, że zdeptał mnie dzisiaj...

Potem przychodzi czas na Brat nie ma już miłości dla mnie. Utwór opowiada o nienawiści i wyrządzaniu krzywd innym osobom. Przekaz mocny, wszystko dobrze ubrane w słowa jednak sam numer za specjalnie do mnie nie przemawia. Bit niezbyt elektryzuje, chociaż psycho klimat jest zachowany. 

Lecz teraz nikogo nie ma, jakby na złość Tobie 
Światła już dawno pogasły w każdym oknie 
Jesteś tu sam, zupełnie sam, jak palec 
Wokół ni kota, ni psa, ni szczura nawet

Psychoza to już mastersztyk w pełnowymiarowym stylu. Pełen dysonansów bit, nieziemskie flow i te okrzyki i śmiechy w tle. Niepokój czuć od pierwszego momentu. Tekstowo też mistrzowsko, świetny storytelling o tym jak człowiek wkręca sobie fazy i się boi, a tak na prawdę otaczają go koledzy.

A te spojrzenia i gesty, uśmiechy, w ogóle 
Skurwysyny nie wiedzą gdzie ja teraz się znajduje 
Pojęcia nie mają, wytłumaczyć nie dają 
Na dole widzą i tam umiejscawiają 

Pora na solowy numer Daba. To czyni mnie innym od was wszystkich jest esencją psychoflow. Raper tutaj emanuje strasznie specyficzą aurą, która jest urozmaicona drugim śladem z jego zniżonym głosem (trzeba się mocno wsłuchać). Przekaz tutaj jest niejednoznaczny, ciężko mi stwierdzić o czym opowiada utwór, lecz wydaje mi się o niestatycznej miłości i bawieniu się uczuciami.

Tylko bogaci mogą mówić mi, że pieniądz nie daje szczęścia 
Tylko bogaci mogą mówić mi, że są tylko bogaci! 
Pragnienie kasy zmienia Twój tok myślenia 
Sny, marzenia, sposób ich spełnienia i już i wiesz jak 

Więcej Szmalu 2 to kontynuacja numeru który był na pierwszym demo zespołu. Lirycznie traktuje o braku pieniędzy i tym, że bez kasy nic się nie da zrobić. Muzycznie ja tu słyszę zapożyczenia z głównego tematu z filmu Halloween. Utwór strasznie buja i jest chyba najbardziej "normalnym" na płycie.

Me słowo, mój miecz, Jej Magia i życzenie 
Wcieramy w Ciebie wszystko na Jej postanowienie! 
Więc chodź, chodź, jeszcze tylko jeden raz 
To jest, to jest Zakon Marii, czy teraz nas znasz?

Do boju zakon marii jest następny w kolejce. Epicki, szeroko rozwinięty bit, z odgłosami walki i głębokimi bębnami. Tekst mówi o tym jak zespół walczy w obronie marihuany. Nazywają się własnie tytułowym Zakonem Marii. Jest to jeden ze starszych utwórów zespołu, który w pierwotnej wersji ukazał się na składance S.P. Records. Można orzec, że to taka wizytówka zespołu.

Kto to i po co to tu ? 
Zjawia się znów ku twemu zdziwieniu, westchnieniu 
Mój miecz jest gotów byś mogła go poczuć 
Tak mocno, jak pragnę, zaprawdę 
Zabrać Cię w nieznane 
Może i tym razem nazwiesz mnie Magiem 

Czas na Bierz mój miecz i masz. Tu lirycznie emanuje tematyka erotyczna, zachęcająca dziewczęta do odbywania stosunków seksualnych z muzykami. Natomiast muzycznie to kolejne mistrzostwo świata. Mamy tu chłodny sound, genialnie pasujące skrecze i cuty, a do tego wszystko emanuje specyficzną atmosferą. Swego czasu mój ulubiony numer na płycie. 

Plus i minus to jak jakiś pierdolony wyrok 
Sądu mego czas, pytanie: muszę zginąć? 
Boże, doktorze, może pomoże ktokolwiek 
Który z was mi odpowie, kto?
 
Następny numer zna chyba każdy. Jest to kanonowy Plus i minus opowiadający o czekaniu na wyniki testu na HIV. Magik stworzył strasznie niepokojącą atmosferę przesyconą prawdziwym strachem. Na temat utwóru zostały już stworzone różne legendy traktujące o tym, że jak się przeslucha numer od tyłu to można wywnioskować, że raper planował swoją śmierć, co w mojej opini jest delikatnie przesadzone. Świetny numer jednak wielu osobom już zbrzydł.

Mnóstwo słów o Tobie: 
Mówione, pisane, czytane i tak się nie dowiem 
Bo tajemnicą owiane jest to: 
Dobro, czy zło?

Teraz pora na Jokę solo, który stworzył najbardziej ambitny tekst prezentujący załamanie wiary i wątpliwe podejście do sprawy istnienia wyższej istoty. Bardzo mocno i konkretnie przedstawiona tematyka, niesamowite flow, a do tego genialny bit. Przez wielu Moja obawa jest uważana za najlepszy numer Kalibra.

To moja Pani stworzyła wiatr 
Który pcha mnie do przodu na głębie oceanu! 
Ja wierze mojej Pani, przestałem wierzyć Panu 
Ona dla mnie zatrzymała czas

Na sam koniec, nie licząc krótkiego outra możemy usłyszeć kwintesencje gatunku psycho rap. Kaliber 44 wraz z kolegami z 3xKlan tworzą dzieło, które jest kanonem. Natchnione zwrtoki opisującę magię marihuany i ich nietuzinkowego stylu muzyki którą tworzyli. Do tego mamy w tle wokalizy jakiejś pani, które w połączeniu tworzą magiczną aurę nie z tego świata. Mistrzostwo świata i nic tego utworu nie przebije.

Księga Tajemnicza jest dla mnie najważniejszym albumem polskiego rapu. Przez niecodzienny klimat, mocne flow i mroczne bity jest to płyta, którą bez problemu łykną fani takiej muzyki jak i innej. Wybitne dzieło, którego nikt nie przebije. Płyta została przewałkowana przeze mnie setki razy i zostanie przesłuchana jeszcze więcej. W roku 2014 ukazała się reedycja na winylu, tak długo wyczekiwana, jednak S.P. Records popsuło ją usuwając utwór Psychodela, bez którego płyta traci wiele uroku. Mam nadzieje, że jakoś to zrekompensują, bo moja kaseta już zajechana, a winyl pozostawia niedosyt.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz